Wielu filozofów rozprawiało o problemie wolnej woli. Każdego z nas prędzej czy później nachodzą refleksje dotyczące tego, czym jest wolność. Wierzący w Boga często traktują wolną wolę jako jeden z największych przywilejów jaki uzyskaliśmy od Stwórcy. Czy wolna wola jest jakimś przywilejem i gdzie są jej granice? W tej krótkiej rozprawie postaram się odpowiedzieć między innymi na to pytanie.
Są trzy główne przeszkody, które stoją na drodze naszej wolnej woli:
Wolna wola innych ludzi jest przeszkodą, która najbardziej rzuca się w oczy. Najprostszym przykładem będzie tutaj rozmowa kwalifikacyjna o pracę. Pan X przychodzi do pana Y. Panu X podoba się praca którą miałby wykonywać oraz miejsce w którym miałby to robić. Wolą pana X jest więc pracować w tej firmie. Wola pana Y to przyjęcie dobrego pracownika, którym pan X nie jest. W związku z tym wolna wola pana X została ograniczona przez wolę pana Y, który odrzucił jego aplikację.
Predyspozycje psychiczne i fizyczne, to mniej oczywista przeszkoda. Dla niektórych może ona brzmieć nawet nieco enigmatycznie. Predyspozycje fizyczne scharakteryzować jest dosyć łatwo. Przykładem takowej, która stoi na przeszkodzie wolnej woli będzie tutaj na przykład brak nóg. Twoją wolą może być bieganie na długie dystansy, jednak budowa fizyczna na to nie pozwala. Można oczywiście się tutaj spierać i podawać przykłady niepełnosprawnych biorących udział w maratonach na wózkach, jednak żaden z nich, bez względu na to jakby tego pragnął, nie pozna uczucia stopy odbijającej się od podłoża.
Przez predyspozycje psychiczne, które stoją na przeszkodzie naszej wolnej woli rozumiem wszystkie naleciałości socjalizacyjne, kulturowe, upodobania oraz wiele innych czynników, które kształtowały myślenie przez wszystkie lata naszego życia. Czy nie wkładamy palców do ognia dlatego, że wiązało się z tym jakieś przykre doświadczenie? Wiele osób odpowie twierdząco – rodzice nam mówili, że nie można, ale prawie każdy wsadził kiedyś palec np. w płomień świeczki wbitej w tort urodzinowy. Sprawa świeczki wydaje się prosta, ale jeśli przyjmiemy, że niektóre doświadczenia generują raz pozytywne skutki, a raz negatywne, a wynik ten nie zawsze zależy tylko od nas? Wtedy mamy możliwość nabycia uprzedzeń lub sympatii do całkiem obiektywnego wydarzenia. Obiektywnego, bo wszystko co nas otacza jest bez naszej percepcji obiektywne. Kwestię obiektywności świata poruszę jednak nieco później. Dlaczego ludzie posiadają różne gusta i upodobania? Nie zawsze się z tym rodzimy (choć nasze DNA może zawierać pewne uwarunkowania, które z kolei będą predyspozycjami fizycznymi), a często jest to powiązane z oddziaływaniem środowiska w jakim żyjemy. Oczywiście proces ten jest bardzo złożony i występuje w nim wiele różnych czynników. Można jednak sądzić, że wielki fan muzyki metalowej, mógłby zostać wielbicielem rapu, gdyby tylko przechodził proces socjalizacji w innych warunkach temu sprzyjających. Trzeba sobie zadać w takim razie pytanie, czy jego chęć pójścia na koncert zespołu Metallica jest manifestacją jego wolnej woli, czy też upodobań wytworzonych pod wpływem predyspozycji psychicznych i fizycznych?
Nie jesteśmy przecież w stanie świadomie zmienić swoich upodobań. Nie jestem w stanie przestać lubić masło, na rzecz polubienia margaryny. Nie jestem w stanie poczuć przyjemności jaką odczuwają niektórzy pijąc gorzką kawę, nawet gdybym bardzo tego chciał. Nie mogę polubić disco polo, a zacząć nienawidzić rocka. Gdzie się więc podziała moja wolna wola? Moja nieświadomość wie lepiej co dla mnie dobre, niż świadomy ja. Można powiedzieć, że predyspozycje psychiczne i fizyczne eliminują wolną wolę praktycznie w każdym aspekcie.
Prawa natury to przeszkoda, która z pozoru tylko wydaje się mniej ważna od pozostałych. Możemy przecież wykonywać tyle ruchów które, wydawało by się, są pozbawione wielu ograniczeń. Na dodatek ruchy te, nie muszą mieć żadnego celu – ot tak, mogę sobie dotknąć nosa, poprzewracać oczami, albo podskoczyć na jednej nodze. Sytuacja jednak nie wygląda tak wesoło i w tym przypadku. Po pierwsze – odebrana została nam możliwość bezpiecznego skakania z wysokich obiektów. Grawitacja nigdy nie idzie na kompromisy. Nawet jeśli moją wolą było by latać sobie nago po błękitnym niebie, niestety pozostać to może tylko w obszarze fantazji i marzeń. Druga kwestia jest nieco bardziej skomplikowana. Najpierw należy postawić pytanie – czym zajmuje się nauka, zwana fizyką? Bada strukturę świata, prawa nim rządzące itd. To już wiemy. Musimy sobie jednak uświadomić, że fizyka to także nauka, która zajmuje się… przewidywaniem przyszłości. W niektórych przypadkach działa dokładniej niż jakiekolwiek medium. Znając warunki początkowe jakiegoś obiektu, działające siły, kierunek ruchu i wiele innych czynników, potrafimy dzięki fizyce przewidzieć (nie zawsze konkretnie, ale często z bardzo dużym prawdopodobieństwem) gdzie obiekt znajdować się będzie w przyszłości. Co nam to mówi? To bardzo smutna informacja, ale jeśli posiadamy wszystkie potrzebne dane, może okazać się, że obiekt nie ma żadnego wyjścia i po danym czasie, musi znaleźć się w określonym punkcie, co wynika z naszych obliczeń. Jego położenie jest więc w każdym momencie zdeterminowane. Oczywiście taki czysty determinizm występuje głównie w obliczeniach dotyczących prostych rzeczy np. punktu A, poruszającego się w przestrzeni dwuwymiarowej ze stałą prędkością. Jeśli chcielibyśmy obliczyć jakie liczby wypadną w najbliższym losowaniu Totolotka, było by to nieco trudniejsze, z uwagi na ilość danych jaką trzeba by wziąć pod uwagę. Jest to na tą chwilę niewykonalne. Można jednak zastanowić się nad pewną kwestią, jaką jest spójność praw fizyki, co oznacza, że nie mogą one zostać złamane.
Jako istoty ludzkie, posiadamy pewien zakres ruchów. Poza ten zakres możności, wyjść nie możemy. Nie potrafimy dla przykładu wygiąć łokcia w drugą stronę. Nie potrafimy też przemieszczać się z prędkością szybszą niż prędkość światła, ani rzucać kamieniami w Księżyc. Posiadamy jednak możliwość wykonywania pewnych czynności, do których nikt nas nie zmusza. Możemy oddać mocz za przystankiem, przejść na czerwonym świetle itp. – grozi nam za to mandat, ale jesteśmy w stanie to zrobić. Możemy także podejmować decyzje. Czyż to nie doskonały przejaw wolnej woli? Jednak pamiętajmy o czynnikach, które na te decyzje wpływają. Schodzimy teraz nieco niżej – do świata cząstek elementarnych. Gdyby obserwować świat z pozycji elektronu, ciężko byłoby odróżnić moją osobę, od kamienia, czy płynu do zmywania. Różnice są tylko w układzie elementów. Co więcej, ten system działa na zasadzie przyczyna-skutek, czy jak kto woli akcja-reakcja. Nic nie dzieje się ot tak sobie. Tych związków przyczynowo skutkowych jest oczywiście bardzo wiele. Jeśli jednak wszystko jest tutaj w harmonii, a my jesteśmy tej harmonii częścią, to gdzie jest miejsce na wolną wolę? Gdzie jest miejsce na bezczelną ingerencję w ten system? I tutaj na wolną wolę miejsca nie ma. Pojawia się jednak coś nowego. Relacje przyczyna-skutek odkrywają przed nami determinizm, a więc konieczność, która rządzi Wszechświatem. Bez względu na to co robimy, robimy zawsze to, co jest konieczne abyśmy zrobili. Może wydawać się to smutne, bo taka sytuacja oznacza mniej więcej, że wczoraj jest tak samo zaprogramowane i niezmienne jak dzisiaj i jutro. Zapoczątkować ten proces mógł Wielki Wybuch, który był pierwszą przyczyną. Od tego momentu powstały pewne skutki, które stały się przyczynami innych skutków itd. Tym sposobem system ten rozszerzać się mógł w postaci wielkiego, gęstego, deterministycznego drzewa.
To jednak nie jedyne wyjaśnienie. Mechanika kwantowa, a dokładniej zasada nieoznaczoności Wernera Heisenberga mówi nam o tym, że w świecie kwantów nie ma jednoznacznych odpowiedzi i że pewne relacje można rozstrzygać jedynie za pomocą statystyki i prawdopodobieństwa. Można więc sądzić, że albo nie znamy jeszcze wszystkich praw, albo światem w jakimś stopniu rządzi przypadek. Niestety i to nie jest dobra wiadomość. David Hume zdawał sobie sprawę z obydwóch możliwości i wysunął twierdzenie, że światem rządzi albo przypadek, albo przeznaczenie. W obu jednak wypadkach, nic od nas nie zależy i jesteśmy zdani na jedną z opcji. Albo nasze życie ma charakter przypadkowy, albo ściśle zdeterminowany i nie mamy na nie absolutnie żadnego wpływu.
Czy możemy zacząć się martwić? Wolna wola nie istnieje bowiem w ogóle, albo istnieje w tak niewielkim stopniu, że praktycznie ciężko ją zauważyć w naszym życiu, jeśli odrzucimy łudzący naiwny realizm. Czy jest to jednak powód do płaczu? Na pewno nie. Czy sytuacja w której świadomie nie jesteśmy w stanie wpływać na bieg nawet własnej historii nie jest optymistyczna? Nie musimy się o nic martwić, bo czegokolwiek byśmy nie zrobili, zawsze robimy to co trzeba. Co jednak z tymi, którzy chcą ratować świat przed otaczającym go złem? Czy nie powinniśmy być dobrzy dla ludzi, dbać o ten świat aby przyszłe pokolenia miały lepiej i starać się go nieustannie naprawiać? Dobro, zło, piękno, brzydota to nie cechy świata. Świat jest obiektywny w przeciwieństwie do nas. Widząc latem zachód słońca na plaży, możemy powiedzieć że jest to piękne zjawisko, jednak czy na pewno mówimy wtedy o samym zjawisku? Bez naszego poglądu, zjawisko to zachodziło by zapewne w ten sam sposób, jednak nie było by piękne. Po prostu by „było” i tyle. Świat składa się z wielu elementów i dopóki nie mamy z nimi styczności, są one dla nas obojętne. Czasami nawet nie mamy pojęcia, że istnieją. Kiedy jednak je poznamy, od razu nadajemy im przeróżne cechy. Dobro, zło, piękno, czy nawet kolor, to nie cechy świata. To jedynie określenie pewnej relacji pomiędzy podmiotem (nami), a przedmiotem (obserwowanym zjawiskiem). Widząc obraz uważamy, że jest ładny wtedy, kiedy wzbudza w nas pozytywne uczucia. Nazywamy więc relację, która zachodzi w trakcie aktu percepcji. Przykładów można by podać wiele, ale nie to jest tematem tej rozprawy. Wniosek płynący ze stwierdzenia, że świat jest obiektywny, jest bardzo prosty. Otóż cokolwiek się dzieje, po prostu się dzieje. Nie jest dobre, ani złe. Może być dobre albo złe dla nas, ale tego zmienić nie możemy… jeśli nie ma takiego działania w planach świata lub też nie wystąpi przypadkowo. Jedni mogą wyczuwać w tym daleko idący pesymizm, ja jednak twierdzę, że spojrzenie na naszą sytuację z tej perspektywy otwiera wiele możliwości i pozwala wyzbyć się wielu zmartwień.
Myślę, że już wystarczająco dużo mieliśmy mesjaszów, którzy obiecywali złote góry w zamian za poddaństwo. Wielu z nich się dzisiaj wynosi na piedestały, innych chciałoby się zakopać jak najgłębiej pod ziemią. Zamiast być mesjaszem, który wie co dla innych jest najlepsze, albo hołdowania takim, lepiej świadomie szukać własnej drogi do koniecznego szczęścia. W takim wypadku, nawet jeśli moje rozumowanie jest błędne, zawsze to szczęście można przypadkiem odnaleźć…
Od każdego wymagana jest także rzetelność, kultura słowa oraz szacunek do pozostałych dyskutantów. Nie akceptowane są próby manipulacji, uciekanie się do emocji, wulgarne wypowiedzi oraz argumentacja pozamerytoryczna. Jeśli nie jesteś w stanie zastosować się do powyższych zasad, Twój komentarz prawdopodobnie zostanie usunięty.
Opracowano na podstawie: "Etyka międzyludzkiej komunikacji", red. J. Puzynina, wyd. Semper, Warszawa 1993
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL
Gwoli ścisłości, mechanika kwantowa zostawia nam jeszcze jedną furtkę – być może nasza wolna wola przejawia się właśnie na poziomie kwantowym, a my to tylko mylnie bierzemy za przypadek. Nie brzmi to wprawdzie zbyt prawdopodobnie, ale zawsze jest nadzieja;-).
Inna sprawa, że sama koncepcja wolnej woli tak naprawdę niezbyt trzyma się kupy – każda nasza decyzja wynika z jakichś czynników, które wynikają z innych czynników i koniec końców zawsze można stwierdzić, że innej decyzji nie mogliśmy podjąć, bo zadecydowały za nas obiektywne warunki albo przypadek – a więc albo determinizm, albo ślepy los.
Cichy — 28 lutego 2009 @ 21:55
„Czy sytuacja w której świadomie nie jesteśmy w stanie wpływać na bieg nawet własnej historii nie jest optymistyczna? Nie musimy się o nic martwić, bo czegokolwiek byśmy nie zrobili, zawsze robimy to co trzeba.”
§61, rozdział drugi, Wędrowiec i jego cień, Fryderyk Nietzsche. Czuję się w obowiązku to dopowiedzieć.
O ile z punktami 2 i 3 nie sposób się spierać, o tyle determinizm w pierwszym punkcie nie jest przekonywujący — ponieważ wolność to nie dowolność.
(PS. Nie zrozum mnie źle. Ja, zdaje się, Twój pogląd na brak wolnej woli podzielam.)
Minio — 28 lutego 2009 @ 22:02
@Cichy: Noblista Dick Teresi w „Boskiej cząstce” stanowczo stwierdza, że spekulacje jakoby nasza wola przejawiała się w kwantach są bzdurą i zabobonem, a osoby które szerzą taki pogląd to nie naukowcy, a miłośnicy doszukiwania się mistycznych sił tam, gdzie nauka jeszcze nie wyjaśnia zbyt wiele. Hawking podziela jego zdanie, więc mimo wszystko wolę im zaufać. Polecam fragment:
http://www.wiw.pl/Fizyka/BoskaCzastka/Esej.asp?base=r&cp=1&ce=81
@Minio: W pierwszym punkcie nie wspominałem o czystym determinizmie, a o ograniczeniu naszej woli przez wolę innych, co czyni ją mniej wolną po prostu.
dunDer — 28 lutego 2009 @ 23:08