Poniżej znajduje się treść siódmego rozdziału książki Wernera Heisenberga „Część i całość”, zatytułowanego „Pierwsze rozmowy na temat stosunku między nauką a religią (1927)”. Jest to rekonstrukcja dyskusji pomiędzy autorem, Wolfgangiem Paulim, Paulem Dirakiem oraz Nielsem Bohrem. Poruszane są także poglądy Alberta Einsteina i Maksa Plancka na tę kwestię. Fragment pochodzi z wydania Państwowego Instytutu Wydawniczego z 1987 roku, przekład Kazimierza Napiórkowskiego. W tekście mogą pojawić się drobne błędy powstałe podczas konwersji do pliku PDF. Materiał ma charakter edukacyjny.
Jak to możliwe, że większość krajów na świecie (o ile nie wszystkie) posiada w swoim języku słowa wulgarne? Wulgarne, czyli słowa, których oficjalnie nie można używać, ale i tak każdy to robi (jedni rzadziej, inni częściej, ale mało kto nie wymówił nigdy w swoim życiu takiego słowa po kilkunastu, czy kilkudziesięciu latach życia). Po co tworzyć takie słowa, jeśli nie są dozwolone do publicznego użytku? Słowa to dźwięki, umożliwiające komunikację werbalną. To tylko dźwięki. Jak dźwięki mogą być złe? Racjonalnie rzecz biorąc, mogą być złe jedynie w sensie braku harmonii akustycznej. Ale w takim razie skąd to oburzenie także przy używaniu wulgaryzmów w piśmie? Dlaczego takie słowa tworzymy, dlaczego ich używamy i dlaczego się wstydzimy ich używać, czy też bulwersują nas w jakiś sposób? Czy jest jakieś wyjaśnienie tego problemu? Jeszcze bardziej zabawne jest cenzurowanie takich słów w formie np. KxxWA, albo PxxxxLE. I tak każdy wie o co chodzi, więc co to za różnica? To jest dla mnie jeszcze większą zagadką, niż szczotkowanie i używanie pasty do zębów…
Dlaczego dbamy tak o swoje zęby? Przecież to nie ewolucja chciała abyśmy używali pasty z fluorem i mikrogranulkami… a może jednak? Mam pewną koncepcję, która zakłada, że potrzeba dbania o uzębienie wynikła z rozpowszechnienia się cukru po 1900 roku. Łapczywi i nieświadomi zagrożeń ludzie zaczęli jeść cukier w każdej postaci (co ma miejsce do dzisiaj), przez co nieprzystosowane do tego zęby (choć nie tylko one) zaczęły się psuć. Wtedy zaczęto kombinować nad tym, jak temu zaradzić. Dzisiaj jednak prawie wszyscy używają pasty i szczotki do zębów, ale poza argumentem „żeby mieć zdrowe zęby i dziąsła” ciężko usłyszeć odpowiedź na pytanie „dlaczego i skąd to się wzięło?”.
Dlaczego tak wiele osób nie zwraca uwagi na tego typu sprawy? Dlaczego często wychodzimy z założenia, że to co znamy od urodzenia istniało już zawsze i nie ma potrzeby się głębiej nad tym zastanawiać? Największe zagadki ludzkości i całego Wszechświata nie kryją się według mnie w tym co nas zadziwia i co jest dla nas niespotykane, ale raczej w tym co jest tak naturalne, że przestajemy to zauważać. Przykłady, które podałem to tylko kropla w oceanie tajemnic życia codziennego.