blog music artwork youtube channel contact
kategorie aktywność fizyczna
filozofia i nauka
informatyka
sztuka i twórczość
wszystkie wpisy
linki wpisy w rss
komentarze w rss
wirtualna biblioteka zajawki droga
aikido
ostre koło



tagi

Konferencja Klimatyczna

Konferencja Klimatyczna

Ukradzione z bloga PZ Myersa, tłumaczenie własne. Swoją drogą, słuchając o tym jak po raz kolejny ludzkość nie jest w stanie się dogadać w sprawach dotyczących naszej planety, przypomina mi się podobna sytuacja jaka miała miejsce kilka lat temu, dotycząca dziury w warstwie ozonowej. Pozostaje mieć nadzieję, że skoro wtedy doszło do porozumienia, to i teraz się to uda.

9 komentarzy »

  1. No właśnie problem w tym że to nie jest lepszy świat.

    Bartini — 18 grudnia 2009 @ 17:45

  2. Wprost uwielbiam tę bogatą argumentację klimatycznych sceptyków…

    dunDer — 18 grudnia 2009 @ 18:24

  3. A jaką argumentację przedstawił autor wpisu?

    Bartini — 18 grudnia 2009 @ 18:24

  4. Nie jestem ekspertem klimatologii, dlatego w tej kwestii wolę zawierzyć badaniom niezależnych naukowców z instytutów na całym świecie, którzy przyglądali się problemowi przez wiele lat. Jak do tej pory nie wykazano, że ich wnioski są błędne, nikt ze sceptyków nie przedstawił także własnych badań, które wskazywałyby na to, że ocieplenie w ogóle nie zachodzi, a co za tym idzie bez względu na to czy jest ono spowodowane działalnością człowieka czy nie, musimy coś z tym zrobić jeśli chcemy aby nasz gatunek przetrwał. Nie ma także danych, które przeczyły by przyspieszonemu wzrostowi temperatury od czasu rewolucji przemysłowej, a jedyne argumenty które są przytaczane ze strony sceptyków to ad hominem i opierają się na nieufności względem samych badaczy, pomijając ścisłe kwestie merytoryczne dotyczące ich pracy.

    Innymi słowy – nawet jeśli się mylę, wolę zaufać bardziej wiarygodnym źródłom, podpartym badaniami, niż krzykaczom którzy mają jedynie osobiste opinie na ten temat i nic poza tym.

    dunDer — 18 grudnia 2009 @ 18:37

  5. Ale czy rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem jest zniszczenie podatkiem od CO2 gospodarek krajów rozwijających się?

    adam — 18 grudnia 2009 @ 19:07

  6. Mamy problem, wiemy mniej więcej co trzeba zmienić, ale szczerze przyznaję, że nie mam pojęcia w jaki sposób można te cele osiągnąć i jakie byłoby najkorzystniejsze rozwiązanie – to już zupełnie inna kwestia. Konferencje organizuje się właśnie po to, aby omówić takie sprawy, bo wymagają działań na skalę globalną. Niestety w tym miejscu pojawia się już polityka i wewnętrzne interesy poszczególnych krajów, a czasami nawet osobiste interesy polityków.

    Jeśli się ludzkość nie dogada (a mamy z tym wielki problem) i nie zacznie myśleć bardziej globalnie, to możliwe, że nasz gatunek nie wytrzyma próby czasu, bo problemów tego typu będzie coraz więcej. Oczywiście może się okazać, że nic się nie stanie. Pytanie tylko czy wolimy zdać się na los i to, czym zaskoczy nas przyroda, czy też może spróbujemy przejąć kontrolę nad zachodzącymi procesami aby zwiększyć szansę na przetrwanie i dać przywilej narodzenia się kolejnym pokoleniom, tak jak i nam ten przywilej w pewnym sensie zapewniono.

    dunDer — 18 grudnia 2009 @ 19:19

  7. Ludzkość się, póki co, nie dogada, bo tylko z perspektywy krajów rozwiniętych krajów wygląda to tak, że wszyscy musimy się razem wziąć i coś zrobić (hasło „wspólnej walki ze zmianami klimatu”). Z perspektywy krajów rozwijających się sprawa prezentuje się inaczej: bogate kraje Północy swoje już nasmrodziły, napsuły klimatu nam wszystkim i wzbogaciły się na tym kosztem całej ludzkości, a teraz chcą, żeby Południe przejęło część kosztów tych zniszczeń (hasło „sprawiedliwości klimatycznej”). Przekłada się to na bardzo różne oczekiwania wobec porozumienia i różną ocenę (słabych) efektów. Dla bogatych jest to coś w stylu „robimy coś dobrego, może ciągle za mało, ale jako bogatsi i tak mamy gest, bo dorzucamy się więcej”, a dla biednych – „bardziej rozwinięte kraje kontynuują wyzysk klimatyczny, który zagraża naszemu przetrwaniu”.

    A obrazek świetny. Zabieram. :)

    Biały — 21 grudnia 2009 @ 09:29

  8. Ciężka z sprawa z tym naszym klimatem.
    Ludzie się nie dogadywali i się nie dogadaja. Owszem, mamy G8, Nato, UE oraz stos przeróżnych innych organizacji międzynarodowych, ale… to nie są organizajce globalne…a tylko takim IMHO mogło by coś w miarę wyjść.

    Kwestia z biednymi państwami jest niezmiernie prosta. Porównując pod względem ilości szkód wyrządzonych planecie taką Ugandę czy inną Osetię z państwami wysoce uprzemysłowionymi procent, a raczej promil szkód tych pierwszych jest pomijalnie mały, ergo podejście ‘my nabroilismy to my posprzątamy’ jest jedynym logicznym, sensownym i akceptowalnym podejściem do powyższego zagadnienia.

    Inną sprawą jest rzeczywisty wymiar zniszczeń, jakie na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech wieków, udało się nam, nieco bardziej rozwiniętym zwierzom, w swej aroganckiej ignoracji tudzież ignoranckiej arogancji dokonać. O ile dobrze rozumiem argumenty publikowane przez obydwie walczące strony klimatycznje barykady to fizycznie nie ma takiej możliwości by obiektywnie i dokładnie zniszczenia te ocenić.

    Chciałbym tylko zauważyć, iż niezależnie od ich skali, sama potrzeba ukrócenia ludzkiej radosnej twórczości w dziedzinie emisji gazów cieplarnianych, zużycia wody i energii, jest potrzebą oczywistą i niezaprzeczalną. Każdy, kto twierdzi inaczej, jest po prostu głupi. Każdy, kto twierdzi inaczej, nie ma nic przeciwko by siedząc sobie w domu robić pod siebie i nie sprzątać, licząc w swej głupocie na to że jego ‘wyniki’ same się zdegradują lub magicznym sposobem znikną.

    Kraje najbardziej uprzemysłowione, powodujące najwięcej szkód, są już w większości zrzeszone w przeróżnych organizacjach, teraz zostaje tylko wymóc na każdym z nich egzekwowanie i przestrzeganie pewnych ustaleń dotyczących ochrony środowiska.
    Samo to w obliczu konieczności obiektywnego zdefiniowania tych ustaleń na skalę globalną jest moim zdaniem Panem Pikusiem…

    n3m0 — 21 grudnia 2009 @ 14:46

  9. Dopóki USA w poruszających, okrągłych słowach Obamy wypinają się na wszystkich jak zwykle, żadne rozsądne podejście nie jest „akceptowalne”. No i Chiny – drugi kraj „by the people, for the people”. Bez nich możemy sobie ustalać, co sobie tylko chcemy.

    Biały — 22 grudnia 2009 @ 08:17

W trakcie dyskusji zakłada się, że dyskutant:
  • mówi prawdę;
  • dba o zrozumiałość swojej wypowiedzi;
  • jest w stanie porzucić swoje stanowisko gdy jego argumenty zostaną obalone;
  • zgadza się na przestrzeganie zasad dotyczących formy wypowiedzi;
Zasady dotyczące formy wypowiedzi:
  • prawo do swobodnego wyrażania swoich poglądów, jeśli nie naruszają one pozostałych zasad;
  • gotowość do merytorycznego uzasadnienia swojego stanowiska;
  • branie pod uwagę rzeczywistych poglądów oponenta (które wyraził explicite) oraz ich logicznych wniosków;
  • obrona poglądów za pomocą twierdzeń przemawiających za ich akceptacją;
  • rozwijanie argumentacji odwołującej się do założeń przyjętych przez oponenta (nie podpieramy się autorytetami, wartościami ani hierarchiami, których on nie uznaje dot. to szczególnie tematów poświęconych przekonaniom religijnym i etyce)

Od każdego wymagana jest także rzetelność, kultura słowa oraz szacunek do pozostałych dyskutantów. Nie akceptowane są próby manipulacji, uciekanie się do emocji, wulgarne wypowiedzi oraz argumentacja pozamerytoryczna. Jeśli nie jesteś w stanie zastosować się do powyższych zasad, Twój komentarz prawdopodobnie zostanie usunięty.

Opracowano na podstawie: "Etyka międzyludzkiej komunikacji", red. J. Puzynina, wyd. Semper, Warszawa 1993

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz