Najsilniej na odczuwanie czasu oddziałuje skupianie uwagi. Poczucie czasu to bowiem nie tylko wynik procesów zachodzących samoistnie, ale także funkcja świadomości. Możemy przeto decydować, jak odczuwamy długość wybranego odcinka czasu. Z tej możliwości korzystamy, gdy dla zabicia czasu kartkujemy w poczekalni ilustrowane czasopisma (minuty mniej się wtedy wloką, bo nie zwracamy na nie uwagi), a na fotelu u dentysty staramy się myśleć o czymś przyjemniejszym, choćby i o rozwiązywaniu krzyżówek.
Mało natomiast wiemy o rozciąganiu czasu. W chwilach szczęścia raczej nie spoglądamy na zegarek – choćby i z tego względu, że boimy się myśli o przemijaniu. Tymczasem właśnie świadomość, że takie momenty nigdy nie trwają wiecznie, pozwala je bardziej cenić, a ponadto zmienia ich percepcję. Bo im wyraźniej zdajemy sobie sprawę z wartości ulotnej chwili, tym pełniej pragniemy ją odczuwać. Zmysły i pamięć są nastawione całkowicie na odbiór, a każde odebrane wrażenie hamuje odczuwany przez nas upływ czasu. Efekt ten jeszcze się wzmaga, kiedy skierujemy uwagę na wszelkie, choćby najbardziej niepozorne zmiany, ponieważ mózg na podstawie odbieranych informacji wnioskuje o długości chwili.
Wśród wielu osobliwości związanych z naszym doświadczaniem czasu ta jest szczególnie fascynująca: świadomość ulotności czasu właśnie go przedłuża.
„Czas. Przewodnik użytkownika” – Stefan Klein, s. 77, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2009
Brak komentarzy.
Od każdego wymagana jest także rzetelność, kultura słowa oraz szacunek do pozostałych dyskutantów. Nie akceptowane są próby manipulacji, uciekanie się do emocji, wulgarne wypowiedzi oraz argumentacja pozamerytoryczna. Jeśli nie jesteś w stanie zastosować się do powyższych zasad, Twój komentarz prawdopodobnie zostanie usunięty.
Opracowano na podstawie: "Etyka międzyludzkiej komunikacji", red. J. Puzynina, wyd. Semper, Warszawa 1993
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL