Pytanie: jak nakłonić innych do zrobienia tego, czego od nich chcemy? Dodatkowa trudność: jak ich nakłonić, kiedy to, czego od nich chcemy, sprzeciwia się wszelkim ich skłonnościom, ich wiedzy o potencjalnych zagrożeniach i błędnych, nierozważnych decyzjach – takich jak przejażdżka z nieznajomym, zwłaszcza jeśli jest się młodą, ładną kobietą i przebywa się daleko od domu? Ted Bundy – najbardziej osławiony seryjny morderca, jaki kiedykolwiek działał na I terenie USA, stracony w 1989 roku za ostatnie w długiej serii brutalnych zabójstw młodych kobiet – z pewnością gruntownie przemyślał te pytania. Niewątpliwie wykorzystał swój talent obserwacyjny, z natury nieprzeciętny, a rozwinięty jeszcze dzięki studiom psychologicznym na uniwersytecie. Bez wątpienia też wspomagał się swoją znajomością ludzkich problemów i słabości, pogłębioną podczas praktyki w telefonie. zaufania. Nigdy się nie dowiemy, co działo się w głowie Bundy’ego, kiedy zaczął zwabiać swoje ofiary do samochodu i wywozić je na miejsce zbrodni. Możemy jednak przyjąć, że nasze przypuszczenia są słuszne, bo oparte na stosowanych przez niego rozwiązaniach – różnych wersjach metody, którą wypróbowywał wielokrotnie, aby w końcu doprowadzić ją do doskonałości.
Ted Bundy kupił sobie parę kul, a nawet posunął się do założenia na nogę gipsowego opatrunku. Chwilowo „niepełnosprawny”, odwoływał się do życzliwości młodych kobiet, które zapewne przeszłyby na drugą stronę ulicy, by uniknąć czyichś niewczesnych zalotów, ale zatrzymywały się chętnie, aby wesprzeć mężczyznę z rzekomo złamaną nogą. Bundy zmieniał taktykę – niekiedy miał rękę na temblaku, a współczujące ofiary znajdował na ruchliwej ulicy, niekiedy zaś, z nogą w gipsie, szukał młodych kobiet w ośrodkach rekreacyjnych i prosił o pomoc w załadowaniu łodzi na samochód zaparkowany „kawałeczek dalej”. Było to genialne posunięcie. Czasem nie skutkowało i zagadnięta kobieta odmawiała towarzyszenia nieznajomemu, ale – jak pisze Ann Rule w książce The Stranger Beside Me (Obcy obok mnie) na ogól sprawdzało się znakomicie.
The Stranger Beside Me opowiada o wyjątkowej umiejętności, z jaką Bundy wykorzystywał swój atrakcyjny wygląd i urok osobisty, aby zdobywać kobiece zaufanie. Tak się niezwykle złożyło, że Rule i Bundy przez kilka lat pracowali razem w poradni psychologicznej, zanim poproszono Rule o pomoc w sporządzeniu dokumentacji policyjnego śledztwa w sprawie niezidentyfikowanego mordercy młodych kobiet. W miarę wzrastania liczby ofiar pogłębiały się podejrzenia Rule. Nie mogły jednak nabrać konkretnych kształtów, dopóki nie przebity się przez wspomnienia o życzliwym i – jak jasno wynika z tekstu – atrakcyjnym koledze zza biurka naprzeciwko. Kiedy Rule zrezygnowała z pracy dla policji i została autorką kryminalnych bestsellerów, mogła posłużyć się tym szczególnym zbiegiem okoliczności, aby wykorzystując własne doświadczenia, ukazać wpływ Bundy’ego na innych. Rezultat? Dziwna, niesamowita książka o psychopacie, który zapytany w trakcie telewizyjnego wywiadu, czy uważa, że zasługuje na śmierć, odpowiedział: „Dobre pytanie. Uważam, że społeczeństwo zasługuje na ochronę przede mną i ludźmi podobnymi do mnie„.
„Psychopaci są wśród nas” – Robert D. Hare, s. 74-75, wyd. Znak, Kraków 2008
Od każdego wymagana jest także rzetelność, kultura słowa oraz szacunek do pozostałych dyskutantów. Nie akceptowane są próby manipulacji, uciekanie się do emocji, wulgarne wypowiedzi oraz argumentacja pozamerytoryczna. Jeśli nie jesteś w stanie zastosować się do powyższych zasad, Twój komentarz prawdopodobnie zostanie usunięty.
Opracowano na podstawie: "Etyka międzyludzkiej komunikacji", red. J. Puzynina, wyd. Semper, Warszawa 1993
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL
Jeśli można zauważyć, to wcale nie jest odpowiedź na pytanie. I bez kary śmierci można go skazać np. na dożywocie, społeczeństwo też będzie niejako chronione.
Sigvatr — 7 lutego 2010 @ 08:18
„Było to genialne posunięcie.”
Wybacz, ale wypowiadać się w takiej superlatywie o wykorzystywaniu czyichś uczuć i emocji, by tego kogoś zamordować, to niezłe przegięcie.
BN — 7 lutego 2010 @ 09:17
Tekst nie jest mojego autorstwa – to fragmentem książki (co też zaznaczyłem pod nim), którą gorąco polecam, bo psychopaci są wśród nas
dunDer — 7 lutego 2010 @ 13:38
To nie ma znaczenia czyjego autorstwa – ktoś, kto tak pisze jest mało wiarygodny… moralnie.
A co do psychopatów to się zgadzam, ale konstatacji tego faktu nie trzeba czytać książek – wystarczy pobyć wśród ludzi.
BN — 7 lutego 2010 @ 18:22
Myślę, że warto zapoznać się ze stanowiskiem kogoś, kto spędził wiele lat na badaniu tego zjawiska i wniósł sporo do badań nad nim, niż opierać się jedynie na własnej obserwacji i wydawać osądy moralne dotyczące jakiejś osoby na podstawie jednego zdania, które zresztą jak nie trudno się domyślić, pisane było z perspektywy Bundy-ego, a nie autora tekstu. Czy to moralne tak oceniać ludzi bez zastanowienia?
Poza tym, jak można stwierdzić, że książka nic nowego nie wnosi, nie przeczytawszy jej? Ja rozumiem, że ludzie lubią się opierać na swoim codziennym doświadczeniu, ale gdybyśmy się cały czas tego trzymali, to dalej żylibyśmy w przeświadczeniu, że Ziemia jest płaska jak stół, bo taką właśnie w naszym codziennym doświadczeniu się jawi. Dobrze jest czasami przełamać swoją ignorancję i sięgnąć po jakąś lekturę, zamiast uważać się za wszechwiedzącego i podważać wieloletnie badania naukowe, którym ludzie poświęcili swoje życie, bez włożenia choć odrobiny wysiłku w zapoznanie się z nimi.
dunDer — 7 lutego 2010 @ 19:19
Moralność dotycząca życia jest jedna – ktoś kto przerywa życie nie zasługuje na ocenę „genialności”.
Co do książki to nie napisałem, że „nic nowego nie wnosi” (cytując Ciebie), ale wyraziłem zdanie, że życie przynosi wiele prawdziwych sytuacji, gdy spotykasz psycholi i musisz sobie z nimi radzić REALNIE a nie tylko mentalnie. O zabójcach jest fajnie czytać, tak samo jak oglądać te wszystkie programiki na Discovery typu „Doktor G” czy „Z akt FBI” oraz filmy sensacyjne. Ale gdy przychodzi co do czego to bez fachowej wiedzy, dotyczącej radzenia sobie z nimi, wymiękasz. A filmy i książki tego nie uczą. Przytoczony cytat również nie rokuje nic w tej kwestii, więc nie będę tej książki czytał. Oprę się jednak na osobistych doświadczeniach, bo one więcej uczą niż teoria.
BN — 7 lutego 2010 @ 21:33
Moralność dotycząca życia jest jedna - ktoś kto przerywa życie nie zasługuje na ocenę "genialności".Jak wspomniałem – można interpretować ten zabieg stylistyczny jako ocenę działania z perspektywy sprawcy. Twoja interpretacja tego zdania nie musi być zatem jedyną i słuszną. Jeśli chodzi o moralność, to można by się tutaj wdać w dłuższy spór, bo siedzi ona w człowieku, więc ile ludzi tyle moralności. Poza tym psychopaci raczej nie zwracają uwagi na zasady społeczne i uważam, że tekst ten po prostu to w dobitny sposób podkreśla.
wyraziłem zdanie, że życie przynosi wiele prawdziwych sytuacji, gdy spotykasz psycholi i musisz sobie z nimi radzić REALNIE a nie tylko mentalniePsychopata, to nie to samo co „psychol”. Problem w tym, że psychopatę nie jest tak łatwo rozpoznać i dlatego wiedza na temat sposobów ich działania się przydaje. Nie potrafią odczuwać emocji, ale świetnie je odczytują i są doskonałymi manipulatorami, więc prawdopodobnie nawet jeśli jakiegoś spotkałeś, to nie miałeś pojęcia z kim masz do czynienia.
Ale gdy przychodzi co do czego to bez fachowej wiedzy, dotyczącej radzenia sobie z nimi, wymiękasz. A filmy i książki tego nie uczą.Proszę Cię – dopóki nie przeczytasz książki nie mów czego z niej możesz się nauczyć, a czego nie, bo takie epatowanie ignorancją niczego nie wnosi. Ta książka zawiera właśnie fachową wiedzę, do której Twojemu doświadczeniu daleko.
Oprę się jednak na osobistych doświadczeniach, bo one więcej uczą niż teoria.Mylisz się, a prosty przykład który obala to twierdzenie już podałem. Poza tym ile to doświadczeń związanych z psychopatami (w naukowym, a nie potocznym znaczeniu tego słowa) miałeś? Mogę się mylić, ale z formy Twojej wypowiedzi wnioskuję, że znacznie mniej niż autor książki, który poświęcił znaczną część swojego życia badając to zjawisko.
Nie za bardzo rozumiem czemu mają służyć te pozamerytoryczne wypowiedzi, bo Twoja opinia na temat książki i psychopatii w ogóle, będzie bezwartościowa do momentu, kiedy podeprzesz ją racjonalnymi argumentami. Jeśli chcesz głosić prawdy objawione, to trafiłeś w nieodpowiednie miejsce.
dunDer — 7 lutego 2010 @ 22:09