<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: e-znajomości</title>
	<atom:link href="http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/</link>
	<description>Filozofia, sztuka, literatura, nauka</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:34:12 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Minio</title>
		<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/#comment-740</link>
		<dc:creator>Minio</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 23:23:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dunder.pl/?p=391#comment-740</guid>
		<description>&lt;p&gt;Tamta statystyka policyjna jest tutaj bezwartościowa choćby z tego względu, że podaje liczby bezwzględne zamiast współczynników. Liczba samobójstw może drastycznie wzrosnąć podczas gdy ich wskaźnik pozostać na niemal stałym poziomie. Tak samo liczba samobójstw może spaść, a wskaźnik wzrosnąć (w przypadku bardzo drastycznego spadku liczebności populacji).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Poza tym wspomniana Jarosz przedstawia szereg zastrzeżeń metodologicznych dotyczących statystyki policyjnej w odniesieniu do samobójstw. Oczywiście to było 10 lat temu, więc może już sytuacja uległa zmianie. Samych zarzutów nie pamiętam.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli chodzi o WHO, to jeśli mapka jest stworzona na podstawie &lt;a href=&quot;http://www.who.int/mental_health/prevention/suicide_rates/en/index.html&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;tej tabelki&lt;/a&gt; to jest co najmniej niepewna. Wiele z danych tam zawartych pochodzi jeszcze z ubiegłego wieku.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ale weźmy ich &lt;a href=&quot;http://www.who.int/entity/mental_health/media/pola.pdf&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;informacje dot. Polski&lt;/a&gt; (mają tę zaletę, że oferują wskaźniki zamiast liczb bezwzględnych). Co widzimy? 2000-15,1. 2005-15,8. 2006-15,2. Wahania dość nieznaczne, a z pewnością nie widać żadnego drastycznego wzrostu za który można by zrzucić odpowiedzialność na nowe technologie. Przy założeniu że 2006 rok jest już rokiem w którym nowe technologie komunikacyjne są odpowiednio powszechne w Polsce. Na pewno jest to jeszcze przed boomem na portale społecznościowe oraz mikroblogging.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Aktualnie dalej stoję na stanowisku że brak jest danych aby potwierdzić istotny wpływ nowych technologii komunikacyjnych na liczbę samobójstw. Uważam jednak że kiedy dane takie będą dostępne/znalezione, jedyne co udowodnią to to, że nowe technologie komunikacyjne jako takie mają raczej niewielki wpływ na wzrost liczby samobójstw (bo zdaje się że taka jest Twoja teza).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Biorąc pod uwagę Stany Zjednoczone (zdaje się że połowa lat 90. to okres intensywnej internetyzacji), wysnuć można wniosek wręcz przeciwny — możliwości komunikacyjne jakie oferują nowe technologie zapobiegają samobójstwom. Byłoby to zresztą zgodne z teorią Durkheima, jak sądzę.&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tamta statystyka policyjna jest tutaj bezwartościowa choćby z tego względu, że podaje liczby bezwzględne zamiast współczynników. Liczba samobójstw może drastycznie wzrosnąć podczas gdy ich wskaźnik pozostać na niemal stałym poziomie. Tak samo liczba samobójstw może spaść, a wskaźnik wzrosnąć (w przypadku bardzo drastycznego spadku liczebności populacji).</p>
<p>Poza tym wspomniana Jarosz przedstawia szereg zastrzeżeń metodologicznych dotyczących statystyki policyjnej w odniesieniu do samobójstw. Oczywiście to było 10 lat temu, więc może już sytuacja uległa zmianie. Samych zarzutów nie pamiętam.</p>
<p>Jeśli chodzi o WHO, to jeśli mapka jest stworzona na podstawie <a href="http://www.who.int/mental_health/prevention/suicide_rates/en/index.html" rel="nofollow">tej tabelki</a> to jest co najmniej niepewna. Wiele z danych tam zawartych pochodzi jeszcze z ubiegłego wieku.</p>
<p>Ale weźmy ich <a href="http://www.who.int/entity/mental_health/media/pola.pdf" rel="nofollow">informacje dot. Polski</a> (mają tę zaletę, że oferują wskaźniki zamiast liczb bezwzględnych). Co widzimy? 2000-15,1. 2005-15,8. 2006-15,2. Wahania dość nieznaczne, a z pewnością nie widać żadnego drastycznego wzrostu za który można by zrzucić odpowiedzialność na nowe technologie. Przy założeniu że 2006 rok jest już rokiem w którym nowe technologie komunikacyjne są odpowiednio powszechne w Polsce. Na pewno jest to jeszcze przed boomem na portale społecznościowe oraz mikroblogging.</p>
<p>Aktualnie dalej stoję na stanowisku że brak jest danych aby potwierdzić istotny wpływ nowych technologii komunikacyjnych na liczbę samobójstw. Uważam jednak że kiedy dane takie będą dostępne/znalezione, jedyne co udowodnią to to, że nowe technologie komunikacyjne jako takie mają raczej niewielki wpływ na wzrost liczby samobójstw (bo zdaje się że taka jest Twoja teza).</p>
<p>Biorąc pod uwagę Stany Zjednoczone (zdaje się że połowa lat 90. to okres intensywnej internetyzacji), wysnuć można wniosek wręcz przeciwny — możliwości komunikacyjne jakie oferują nowe technologie zapobiegają samobójstwom. Byłoby to zresztą zgodne z teorią Durkheima, jak sądzę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dunDer</title>
		<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/#comment-739</link>
		<dc:creator>dunDer</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 22:39:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dunder.pl/?p=391#comment-739</guid>
		<description>&lt;p&gt;Zgodnie z tym co podają statystyki naszej Policji, od 1991 r. liczba samobójców w Polsce jest &lt;a href=&quot;http://www.policja.pl/portal/pol/4/326/Samobojstwa.html&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;względnie stała&lt;/a&gt;, widać jedynie wzrost w latach 1992-1998. Niestety to trochę za mało danych, żeby mieć pełny obraz sytuacji. W USA zgodnie ze statystykami na lata 1950-2003 trwa &lt;a href=&quot;http://www.suicide.org/suicide-statistics.html#death-rates&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;tendencja spadkowa&lt;/a&gt;. Ale biorąc pod uwagę &lt;a href=&quot;http://www.who.int/mental_health/prevention/suicide/suicideprevent/en/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;statystyki WHO&lt;/a&gt; dotyczące całego świata, przez 45 lat nastąpił wzrost liczby samobójstw o 60%. Tekst ma charakter spekulacyjny, więc oczywiście ten wzrost może nie mieć zupełnie nic wspólnego z rozwojem technologicznym, choć trochę ciężko byłoby mi w to uwierzyć (co nie znaczy, że nie mogę się mylić).&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zgodnie z tym co podają statystyki naszej Policji, od 1991 r. liczba samobójców w Polsce jest <a href="http://www.policja.pl/portal/pol/4/326/Samobojstwa.html" rel="nofollow">względnie stała</a>, widać jedynie wzrost w latach 1992-1998. Niestety to trochę za mało danych, żeby mieć pełny obraz sytuacji. W USA zgodnie ze statystykami na lata 1950-2003 trwa <a href="http://www.suicide.org/suicide-statistics.html#death-rates" rel="nofollow">tendencja spadkowa</a>. Ale biorąc pod uwagę <a href="http://www.who.int/mental_health/prevention/suicide/suicideprevent/en/" rel="nofollow">statystyki WHO</a> dotyczące całego świata, przez 45 lat nastąpił wzrost liczby samobójstw o 60%. Tekst ma charakter spekulacyjny, więc oczywiście ten wzrost może nie mieć zupełnie nic wspólnego z rozwojem technologicznym, choć trochę ciężko byłoby mi w to uwierzyć (co nie znaczy, że nie mogę się mylić).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Minio</title>
		<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/#comment-738</link>
		<dc:creator>Minio</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 20:18:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dunder.pl/?p=391#comment-738</guid>
		<description>&lt;p&gt;Z jednej strony byłbym powściągliwy przy przypisywaniu Internetowi jakiegoś znacznego wpływu na liczbę samobójstw, ale z drugiej jednak bezpośrednimi danymi nie dysponuję. Jarosz w swojej książce przeanalizowała liczbę samobójstw w Polsce z drugiej połowy XX wieku (zdaje się że były to lata 1954-1997; sama książka ukazała się w 1999 roku) i przyrost był mniej-więcej stały. Jednak rozwój nowych technologii komunikacyjnych w Polsce to raczej XXI wiek, więc jej statystyka siłą rzeczy nie obejmowała tego aspektu.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Dysponujesz może odpowiednimi danymi? Sprawdzałeś to?&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z jednej strony byłbym powściągliwy przy przypisywaniu Internetowi jakiegoś znacznego wpływu na liczbę samobójstw, ale z drugiej jednak bezpośrednimi danymi nie dysponuję. Jarosz w swojej książce przeanalizowała liczbę samobójstw w Polsce z drugiej połowy XX wieku (zdaje się że były to lata 1954-1997; sama książka ukazała się w 1999 roku) i przyrost był mniej-więcej stały. Jednak rozwój nowych technologii komunikacyjnych w Polsce to raczej XXI wiek, więc jej statystyka siłą rzeczy nie obejmowała tego aspektu.</p>
<p>Dysponujesz może odpowiednimi danymi? Sprawdzałeś to?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dunDer</title>
		<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/#comment-737</link>
		<dc:creator>dunDer</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 16:37:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dunder.pl/?p=391#comment-737</guid>
		<description>&lt;p&gt;Jeśli chodzi o początek rozpadu więzi to oczywiście postępuje on od początku rewolucji przemysłowej, ale przybiera na sile tak samo jak i ilość samobójstw. Nie chodzi tutaj o to, że w statystykach figuruje jakaś wielka liczba wzbudzająca trwogę, a raczej o to, że średnia ilość samobójstw z roku na rok się zwiększa. Oczywiście ciężko podać tego bezpośrednie źródło, bo to kwestia bardzo złożona. Chodziło mi jedynie o to, że ludzie stają się najwyraźniej coraz mniej szczęśliwi w świecie przepełnionym cudami techniki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Co do pozytywnych aspektów rozwoju technicznego, to z tym się nie spieram - wszystko ma swoje plusy i minusy. Technika sama w sobie nie jest zła ani dobra.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;code&gt;Nie lubię uznawania Internet czy wydarzenia z niego za mniej realne niż te ze świata poza komputerem i wartościowania ich za jakoby „gorsze”. Uczucia się równie realne w obu. Poczucie przynależności również. Potrzeby albo ich zaspokojenie także (acz tutaj różnią się środki). Itd, itd.&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Niestety nie każdy ma takie podejście i wciąż można spotkać osoby którym wydaje się, że w Internecie ludzie są wirtualni i w związku z tym można ich traktować zupełnie inaczej.&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli chodzi o początek rozpadu więzi to oczywiście postępuje on od początku rewolucji przemysłowej, ale przybiera na sile tak samo jak i ilość samobójstw. Nie chodzi tutaj o to, że w statystykach figuruje jakaś wielka liczba wzbudzająca trwogę, a raczej o to, że średnia ilość samobójstw z roku na rok się zwiększa. Oczywiście ciężko podać tego bezpośrednie źródło, bo to kwestia bardzo złożona. Chodziło mi jedynie o to, że ludzie stają się najwyraźniej coraz mniej szczęśliwi w świecie przepełnionym cudami techniki.</p>
<p>Co do pozytywnych aspektów rozwoju technicznego, to z tym się nie spieram &#8211; wszystko ma swoje plusy i minusy. Technika sama w sobie nie jest zła ani dobra.</p>
<p><code>Nie lubię uznawania Internet czy wydarzenia z niego za mniej realne niż te ze świata poza komputerem i wartościowania ich za jakoby „gorsze”. Uczucia się równie realne w obu. Poczucie przynależności również. Potrzeby albo ich zaspokojenie także (acz tutaj różnią się środki). Itd, itd.</code></p>
<p>Niestety nie każdy ma takie podejście i wciąż można spotkać osoby którym wydaje się, że w Internecie ludzie są wirtualni i w związku z tym można ich traktować zupełnie inaczej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Minio</title>
		<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/#comment-736</link>
		<dc:creator>Minio</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Feb 2010 22:57:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dunder.pl/?p=391#comment-736</guid>
		<description>&lt;p&gt;No niestety, trochę chybiłeś. Albo ja nadinterpretuję.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mam wrażenie, że jedną z tez tekstu jest — „nowoczesne środki komunikacji sprzyjają rozpadowi personalnych więzi międzyludzkich (oraz pośrednio samobójstwom)”.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Tak się jednak składa, że proces atomizowania społeczeństwa — czyli właśnie rozpad więzi osobowych, wyobcowanie jednostek etc. — postępuje od rewolucji przemysłowej, czyli około 200 lat. Zaczęto na niego zwracać szczególną uwagę na przełomie XIX i XX wieku. Trudno więc o ten stan rzeczy winić komunikację elektroniczną, której wtedy po prostu nie było.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Wzrost liczby samobójstw z kolei obserwuje się od kiedy tylko statystyka zaczęła obejmować i to zjawisko. Spowodowane jest to faktem, że rozwój centralnych ośrodków statystycznych i uwzględnienie w statystyce innych kategorii niż liczba ludności, wiek, płeć i kilka innych podstawowych wynika z unowocześnienia społeczeństwa. To samo unowocześnienie powoduje kilka innych zjawisk, które z kolei wpływają na zwiększanie tendencji samobójczych (tak w wielkim skrócie — ale mam nadzieję że dość jasno).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jeśli zaś chodzi o samą komunikację elektroniczną, nie demonizowałbym jej. Ma pewne wady, o których wspomniałeś. Ale np. selektywność przekazywanych informacji (świadome kształtowanie) z jednej strony może prowadzić do tworzenia nierealnych obrazów — jakichś awatarów — zaś z drugiej pozwala wyeksponować cechy które zazwyczaj potrzebują trochę więcej czasu żeby zostać zauważone. Myślę że komunikacja elektroniczna jest zbawieniem dla osób nieśmiałych albo niezbyt atrakcyjnych fizycznie. Ktoś wyglądający nadzwyczaj przeciętnie, ale mający coś do powiedzenia, pozostałby niezauważony w tłumie ludzi. W Internecie z kolei na pierwszy plan wychodzi to co ma do powiedzenia a nie wygląd. Ten też jest łatwiej zaakceptować gdy zna się inne zalety danej osoby (swoiście odwrócony efekt halo). Znajomości z Internetu mogą być przeniesione do świata poza komputerem, zwłaszcza jeśli możliwości na to pozwalają (w Internecie można przypadkowo spotkać ludzi z tego samego miasta).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Nie lubię uznawania Internet czy wydarzenia z niego za mniej realne niż te ze świata poza komputerem i wartościowania ich za jakoby „gorsze”. Uczucia się równie realne w obu. Poczucie przynależności również. Potrzeby albo ich zaspokojenie także (acz tutaj różnią się środki). Itd, itd.&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No niestety, trochę chybiłeś. Albo ja nadinterpretuję.</p>
<p>Mam wrażenie, że jedną z tez tekstu jest — „nowoczesne środki komunikacji sprzyjają rozpadowi personalnych więzi międzyludzkich (oraz pośrednio samobójstwom)”.</p>
<p>Tak się jednak składa, że proces atomizowania społeczeństwa — czyli właśnie rozpad więzi osobowych, wyobcowanie jednostek etc. — postępuje od rewolucji przemysłowej, czyli około 200 lat. Zaczęto na niego zwracać szczególną uwagę na przełomie XIX i XX wieku. Trudno więc o ten stan rzeczy winić komunikację elektroniczną, której wtedy po prostu nie było.</p>
<p>Wzrost liczby samobójstw z kolei obserwuje się od kiedy tylko statystyka zaczęła obejmować i to zjawisko. Spowodowane jest to faktem, że rozwój centralnych ośrodków statystycznych i uwzględnienie w statystyce innych kategorii niż liczba ludności, wiek, płeć i kilka innych podstawowych wynika z unowocześnienia społeczeństwa. To samo unowocześnienie powoduje kilka innych zjawisk, które z kolei wpływają na zwiększanie tendencji samobójczych (tak w wielkim skrócie — ale mam nadzieję że dość jasno).</p>
<p>Jeśli zaś chodzi o samą komunikację elektroniczną, nie demonizowałbym jej. Ma pewne wady, o których wspomniałeś. Ale np. selektywność przekazywanych informacji (świadome kształtowanie) z jednej strony może prowadzić do tworzenia nierealnych obrazów — jakichś awatarów — zaś z drugiej pozwala wyeksponować cechy które zazwyczaj potrzebują trochę więcej czasu żeby zostać zauważone. Myślę że komunikacja elektroniczna jest zbawieniem dla osób nieśmiałych albo niezbyt atrakcyjnych fizycznie. Ktoś wyglądający nadzwyczaj przeciętnie, ale mający coś do powiedzenia, pozostałby niezauważony w tłumie ludzi. W Internecie z kolei na pierwszy plan wychodzi to co ma do powiedzenia a nie wygląd. Ten też jest łatwiej zaakceptować gdy zna się inne zalety danej osoby (swoiście odwrócony efekt halo). Znajomości z Internetu mogą być przeniesione do świata poza komputerem, zwłaszcza jeśli możliwości na to pozwalają (w Internecie można przypadkowo spotkać ludzi z tego samego miasta).</p>
<p>Nie lubię uznawania Internet czy wydarzenia z niego za mniej realne niż te ze świata poza komputerem i wartościowania ich za jakoby „gorsze”. Uczucia się równie realne w obu. Poczucie przynależności również. Potrzeby albo ich zaspokojenie także (acz tutaj różnią się środki). Itd, itd.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: katafrakt</title>
		<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/#comment-735</link>
		<dc:creator>katafrakt</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 10:56:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dunder.pl/?p=391#comment-735</guid>
		<description>&lt;p&gt;Mimo wszystko komunikacja elektroniczna ma też swoje pozytywne strony. Poprzez właśnie ten dystans i brak bezpośredniości ludzie bywają bardziej otwarci i częściej rozmawiają o swoich problemach, na temat których w &quot;realnej&quot; komunikacji by sobie na rozmowę nie pozwolili. Do tego zyskujemy możliwość kontaktowania się z ludźmi, z którymi bez tego w życiu byśmy się nie &quot;spotkali&quot;.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jednym słowem wszystko jest dobrze, póki człowiek sobie zdaje sprawę, że taka e-znajomość to e-znajomość, a nie zwykła znajomość z konieczności ograniczona tymczasowo uwarunkowaniami technicznymi komunikacji elektronicznej. Z tym jednak jest problem, co widzę zarówno u niektórych moich znajomych, jak też i gdy patrzę na swoją internetową przeszłość...&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mimo wszystko komunikacja elektroniczna ma też swoje pozytywne strony. Poprzez właśnie ten dystans i brak bezpośredniości ludzie bywają bardziej otwarci i częściej rozmawiają o swoich problemach, na temat których w &#8222;realnej&#8221; komunikacji by sobie na rozmowę nie pozwolili. Do tego zyskujemy możliwość kontaktowania się z ludźmi, z którymi bez tego w życiu byśmy się nie &#8222;spotkali&#8221;.</p>
<p>Jednym słowem wszystko jest dobrze, póki człowiek sobie zdaje sprawę, że taka e-znajomość to e-znajomość, a nie zwykła znajomość z konieczności ograniczona tymczasowo uwarunkowaniami technicznymi komunikacji elektronicznej. Z tym jednak jest problem, co widzę zarówno u niektórych moich znajomych, jak też i gdy patrzę na swoją internetową przeszłość&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: msx</title>
		<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/#comment-734</link>
		<dc:creator>msx</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 08:34:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dunder.pl/?p=391#comment-734</guid>
		<description>&lt;p&gt;To takie przykre. Z wielką trwogą czytałem kolejne linie Twojego wpisu. Myślę, że nie byłoby nic złego w kontaktach nawiązywanych drogą &quot;elektryczną&quot;, gdyby nie determinizm jaki je cechuje. TO TAKIE PRZYKRE.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Mimo wszystko nie ma się co martwić. Patrząc na swoich przyjaciół zza granicy mogę powiedzieć, że Polacy są w fazie zachłyśnięcia się społecznościami wirtualnymi. Anglicy i Francuzi teraz próbują to wykasłać, a my dopiero łapczywie chwytamy kolejne hausty powietrza. Ale niedługo pojawi się &quot;kaszel&quot; i stosunki między ludzkie staną się bardziej zbalansowane. Choć nigdy już nie będą takie same.&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To takie przykre. Z wielką trwogą czytałem kolejne linie Twojego wpisu. Myślę, że nie byłoby nic złego w kontaktach nawiązywanych drogą &#8222;elektryczną&#8221;, gdyby nie determinizm jaki je cechuje. TO TAKIE PRZYKRE.</p>
<p>Mimo wszystko nie ma się co martwić. Patrząc na swoich przyjaciół zza granicy mogę powiedzieć, że Polacy są w fazie zachłyśnięcia się społecznościami wirtualnymi. Anglicy i Francuzi teraz próbują to wykasłać, a my dopiero łapczywie chwytamy kolejne hausty powietrza. Ale niedługo pojawi się &#8222;kaszel&#8221; i stosunki między ludzkie staną się bardziej zbalansowane. Choć nigdy już nie będą takie same.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: radmen</title>
		<link>http://dunder.pl/2010/02/20/e-znajomosci/#comment-733</link>
		<dc:creator>radmen</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 07:37:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://dunder.pl/?p=391#comment-733</guid>
		<description>&lt;p&gt;+1&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Jest to jedna z tych rzeczy, która mnie przeraża w Internecie. Wielu zapomina jak wielką przyjemność niesie za sobą zwykłe spotkanie się z kimś nowym.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ja jako człowiek, jeszcze, &quot;starej&quot; daty męczę się siedząc w mieszkaniu, bez możliwości pogadania z kimś w cztery oczy. Komunikator trochę rekompensuje ten brak, jednak nigdy nie zastąpi zwykłego, tradycyjnego, kontaktu.&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>+1</p>
<p>Jest to jedna z tych rzeczy, która mnie przeraża w Internecie. Wielu zapomina jak wielką przyjemność niesie za sobą zwykłe spotkanie się z kimś nowym.</p>
<p>Ja jako człowiek, jeszcze, &#8222;starej&#8221; daty męczę się siedząc w mieszkaniu, bez możliwości pogadania z kimś w cztery oczy. Komunikator trochę rekompensuje ten brak, jednak nigdy nie zastąpi zwykłego, tradycyjnego, kontaktu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

